Po wysłuchaniu publicznym, które odbyło się 9 lipca 2008 r., przyszła kolej na Stanowisko Rządu w sprawie prezydenckiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie danych osobowych. Zostało ono przyjęte przez Rząd 17 września 2008 r.
Wspomnieć należy w tym miejscu, iż prezydencki projekt w zamyśle miał wyposażyć Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w nowe narzędzia, które umożliwią mu skuteczniejszą walkę o prawa osób, których dane dotyczą.
Jak to zwykle w tego typu sytuacjach bywa, kij ma dwa końce. Na jednej szali mamy bowiem interesy osób, których dane osobowe są przetwarzane niezgodnie z prawem. Z kolei na drugiej szali mamy interes Administratorów Danych (szczególnie tych drobnych, przetwarzających małe ilości danych, w ramach niedużych przedsiębiorstw). „Idealna” ustawa o ochronie danych osobowych powinna ważyć obydwa interesy, uwzględniając stosunek Konsument-Przedsiębiorca i chroniąc w pełniejszy sposób ten pierwszy podmiot. Tego typu model funkcjonuje w naszym prawie cywilnym (prawo konsumenckie) oraz w systemach prawnych innych europejskich krajów.
Projekt nowelizacji zakłada przyznanie GIODO kompetencji polegających na możliwości nakładania kar finansowych w drodze decyzji administracyjnej. Równocześnie planuje się rozbudowanie aparatu sankcji, poprzez modyfikację przepisów karnych ustawy o ochronie danych osobowych.
Rządowi nie przypadł jednak do gustu prezydencki model zmian w ustawie o ochronie danych osobowych i chcąc nie chcąc, stanął on po stronie Administratorów Danych. W omawianym Stanowisku skrytykowano w szczególności zapisy projektu dotyczące równoczesnego zaostrzenia sankcji karnych i wprowadzenia kar pieniężnych nakładanych w drodze decyzji administracyjnej. Inne zarzuty dotyczyły wyposażenie GIODO w środki pozwalające na egzekucję nałożonych przez niego kar pieniężnych (niejako obok egzekucji administracyjnej). O ile argumenty przywołane powyżej można w jakiś sposób uzasadnić, o tyle skrytykować moim zdaniem należy Stanowisko Rządu, w odniesieniu do zmian w przepisach karnych ustawy o ochronie danych osobowych.
Rząd stwierdził, że penalizacja czynu polegającego na przetwarzaniu danych wrażliwych przed zarejestrowaniem zbioru danych nie ma sensu, gdyż… sam autor projektu wskazuje na brak korzystania z przepisów karnych przez prokuraturę i policję. To jest koronny argument Rządu na wykazanie, że nie należy penalizować przetwarzania danych wrażliwych przed zarejestrowaniem zbioru. Otóż przepisy karne tworzy się nie dlatego że ktoś robi coś złego, ale dlatego ponieważ dane zachowanie jest „złe”. Idąc tropem obranym przez Rząd, należałoby się zastanowić nad racją bytu np. przepisów dotyczących ochrony informacji z kodeksu karnego (w tym przepisów dotyczących hackerstwa) – bo przecież, tak mało spraw przeciwko hakerom trafia do prokuratury…
Nie ulega wątpliwości, że Prezydencki projekt zawiera wady. Dajmy mu jednak szansę i nie marnujmy tej inicjatywy, na którą wszyscy tak długo czekali. Czy możemy sobie pozwolić na zwłokę w tej sprawie?
Tutaj zamieszczam odnośnik do omawianego Stanowiska na stronach sejmu w formacie pdf.
Wspomnieć należy w tym miejscu, iż prezydencki projekt w zamyśle miał wyposażyć Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych w nowe narzędzia, które umożliwią mu skuteczniejszą walkę o prawa osób, których dane dotyczą.
Jak to zwykle w tego typu sytuacjach bywa, kij ma dwa końce. Na jednej szali mamy bowiem interesy osób, których dane osobowe są przetwarzane niezgodnie z prawem. Z kolei na drugiej szali mamy interes Administratorów Danych (szczególnie tych drobnych, przetwarzających małe ilości danych, w ramach niedużych przedsiębiorstw). „Idealna” ustawa o ochronie danych osobowych powinna ważyć obydwa interesy, uwzględniając stosunek Konsument-Przedsiębiorca i chroniąc w pełniejszy sposób ten pierwszy podmiot. Tego typu model funkcjonuje w naszym prawie cywilnym (prawo konsumenckie) oraz w systemach prawnych innych europejskich krajów.
Projekt nowelizacji zakłada przyznanie GIODO kompetencji polegających na możliwości nakładania kar finansowych w drodze decyzji administracyjnej. Równocześnie planuje się rozbudowanie aparatu sankcji, poprzez modyfikację przepisów karnych ustawy o ochronie danych osobowych.
Rządowi nie przypadł jednak do gustu prezydencki model zmian w ustawie o ochronie danych osobowych i chcąc nie chcąc, stanął on po stronie Administratorów Danych. W omawianym Stanowisku skrytykowano w szczególności zapisy projektu dotyczące równoczesnego zaostrzenia sankcji karnych i wprowadzenia kar pieniężnych nakładanych w drodze decyzji administracyjnej. Inne zarzuty dotyczyły wyposażenie GIODO w środki pozwalające na egzekucję nałożonych przez niego kar pieniężnych (niejako obok egzekucji administracyjnej). O ile argumenty przywołane powyżej można w jakiś sposób uzasadnić, o tyle skrytykować moim zdaniem należy Stanowisko Rządu, w odniesieniu do zmian w przepisach karnych ustawy o ochronie danych osobowych.
Rząd stwierdził, że penalizacja czynu polegającego na przetwarzaniu danych wrażliwych przed zarejestrowaniem zbioru danych nie ma sensu, gdyż… sam autor projektu wskazuje na brak korzystania z przepisów karnych przez prokuraturę i policję. To jest koronny argument Rządu na wykazanie, że nie należy penalizować przetwarzania danych wrażliwych przed zarejestrowaniem zbioru. Otóż przepisy karne tworzy się nie dlatego że ktoś robi coś złego, ale dlatego ponieważ dane zachowanie jest „złe”. Idąc tropem obranym przez Rząd, należałoby się zastanowić nad racją bytu np. przepisów dotyczących ochrony informacji z kodeksu karnego (w tym przepisów dotyczących hackerstwa) – bo przecież, tak mało spraw przeciwko hakerom trafia do prokuratury…
Nie ulega wątpliwości, że Prezydencki projekt zawiera wady. Dajmy mu jednak szansę i nie marnujmy tej inicjatywy, na którą wszyscy tak długo czekali. Czy możemy sobie pozwolić na zwłokę w tej sprawie?
Tutaj zamieszczam odnośnik do omawianego Stanowiska na stronach sejmu w formacie pdf.


1 komentarze:
Moim zdaniem, nakładanie kar przez GIODO powinno być poprzedzone całkowitą nowelizacją ustawy ODO. W tej chwili, w przypadku kontroli urzędnik właściwie dowolnie interpretować może zastaną w przedsiębiorstwie sytuację. Zadając takim urzędnikom pytania, usłyszymy, że "możecie państwo zrobić to w ten i ten sposób", ale "równie dobrze zrobić będzie tak i tak".
Jeśli urzędnikom pozwolimy na taką dowolność w interpretacjach przepisów, będziemy mieli kolejny bubel legislacyjny, podobny w skutkach do tego, co mogą naczelnicy Urzędów Skarbowych (dla tych, co nie wiedzą: mogą dowolnie interpretować przepisy, zmieniać/podtrzymywać decyzje wydane przez podległych sobie urzędników... są "Panami/Paniami na włościach".
Dlatego zamiast wkładać do rąk GIODO rózgi, skoncentrowałbym się w pierwszej kolejności na podarowaniu im nowej, jasnej ustawy.
Teraz prywata: Blog
Prześlij komentarz